Pages

Saturday, 15 June 2013

Picnic in the park


Sunshine and temperature above 20ºC doesn't happen very often here. In euphoria we don't feel our skin being baked lobster red. And because everyone else patiently waits in a traffic jam to get to the beach, we went for a picnic to the park. Everything one's need is a piece of grass, blanket, something to munch (like fruits, pickles, olives, fruit pie and burnt Spanish omelette, which eaten on the grass doesn't taste with burnt) and something to drink (like green tea Matcha). We relax, we sunbath, we make daisy headbands.

That was last weekend. Today is as always.


Kilka słonecznych dni i temperatura powyżej 20ºC to coś, co nie zdarza się tu często. W euforii nie czujemy, że skóra spiekła się na raka. A ponieważ wszyscy cierpliwie czekają w korkach, aby dostać się na plażę, my zrobiliśmy sobie piknik w parku. Wszystko, czego potrzeba to kawałek wolnej trawy, koc, coś na zagrychę (jak owoce, kiszone ogóreczki, oliwki, placek owocowy i spalony hiszpański omlet, który jedzony na trawie wcale nie smakuje spalenizną) i do picia (jak zielona herbata Matcha). Odpoczywamy, opalamy się, robimy wianki ze stokrotek. 
Tak było tydzień temu. Dziś jest jak zwykle.


dress ~ handmade; headpins  ~ dorothy perkins
~

1 comment:

  1. Thank you for the birthday comment! ;) This is a bit late also, but I love this post! <3

    ReplyDelete